Prolog


Czarne, marmurowe wrota otworzyły się niemal bezszelestnie. Tylko pojedyncze skrzypnięcie zmąciło idealną ciszę panującą w sali, gdzie zasiadała pani ludzkiego żywota, Czcigodna Śmierć odziana w czarne szaty. Jej oczom ukazała się drobna postać jednej z młodszych Posłanniczek. Żołnierskim krokiem wmaszerowała do środka, obcasami uderzając o posadzkę ułożoną na wzór szachownicy. Była drobniutką istotką, której gabaryty śmieszyły wrogów i jednocześnie pozbawiały ich czujności, co utalentowana dziewczyna potrafiła sprytnie wykorzystać. Mimo krótkiej służby znana była jako jedna z najzdolniejszych sług Śmierci. Jedyny jej problem stanowiły emocje – ludzkie pochodzenie sprawiało, że niekiedy nie potrafiła nad nimi zapanować. Władczyni Sementii to nie przeszkadzało. Dzięki chwiejnemu charakterowi Raisa stanowiła idealny pionek w jej genialnym planie zemsty.
Posłanniczka zatrzymała się w odległości kilku metrów od granitowego tronu swej przełożonej, po czym przyklękła na jedno kolano, okazując szacunek Czcigodnej. Nie śmiała podnieść wzroku, bojąc się trochę widoku czarnej dziury w miejscu, gdzie powinna znajdować się twarz kobiety. Z jakiegoś powodu Śmierć nie ukazywała swoim podwładnym oblicza, zapewne nie chcąc ich porazić swą wspaniałością. Przynajmniej w taką wersję, rozpowszechnioną przez starszych Posłanników, wierzyła Raisa. No bo jak inaczej wytłumaczyć nadmierną tajemniczość tak potężnej istoty?
- Powstań, Raiso Kaulos.
- Tak jest! – zasalutowała, podrywając się do góry. Wzrok zawiesiła na wysokości czarnych jak nocne niebo kosmyków włosów Czcigodnej, wymykających się tu i ówdzie spod kaptura.
- Mam dla ciebie niezwykle ważne zadanie. Od jego powodzenia zależeć będzie los wszystkich ludzi na Ziemi. Powinnaś czuć się zaszczycona, że to właśnie ty zostałaś wybrana. Twoją misją będzie odnalezienie oraz sprowadzenie do Sementii pewnego człowieka. Jest on wyjątkową jednostką, która może stać się zagrożeniem, jeżeli dostanie się w ręce demonów. Dlatego musimy je ubiec. Wyruszysz jeszcze dzisiaj. Szczegółowe wytyczne, a także portret chłopaka znajdziesz w swojej komnacie. I pamiętaj – bardzo zależy mi na sukcesie. Nie zawiedź mnie.
- Jak sobie życzysz, Pani – odparła, po czym wyszła, pozostawiając po sobie delikatny zapach aury. Śmierć uśmiechnęła się perfidnie, długie, blade palce wyciągając w kierunku szachownicy. Czułym, matczynym gestem pogładziła biały pionek, by następnie przesunąć go o jedno pole do przodu.
- Niech rozpocznie się gra – wymruczała sama do siebie, koniuszkiem języka przesuwając po wargach. Była pewna swojego zwycięstwa. Przygotowywała się przez lata, przewidziała wszystkie możliwe ruchy przeciwnika. Teraz pozostawało jej napawać się upadkiem mężczyzny, który ośmielił się ją znieważyć.
- Już niedługo poczujesz smak porażki, Lucyferze. Już niedługo… 

~*~

Witam Was po straasznie długiej przerwie w blogowaniu. Złożyło się na to kilka czynników: matura, zamieszanie ze studiami, a także konieczność podjęcia decyzji co do dalszych losów opowiadania. Ostatecznie odradza się ono jak feniks z popiołów. Postaram się tym razem konsekwentnie doprowadzić wszystko do końca. Częściowo wyjaśniłam wszystko w zakładce o blogu, a jeśli macie dodatkowe pytania, zapraszam na aska. Miło by było, gdybyście zostawili po sobie ślad, bo chciałabym zobaczyć, kto się jeszcze udziela w blogosferze. 
Rozdziały nie będą pojawiały się regularnie, gdyż mam sporo nauki na studiach, ale trochę już napisałam, więc przynajmniej początkowo będziecie mogli liczyć na regularność. Co do Waszych opowiadań, powoli je ogarniam, lecz ograniczony czas nie pozwala mi zrobić tego "na raz". Czekajcie cierpliwie, kiedyś dotrę;)